No więc Hejo!!
Co tam i jak tam po sylwku?!
U mnie wszystko OK. Sylwester spędziłam u babci i było naprawdę śmiesznie. Najpierw mój tata otworzył pikolo i dal nam (mi i mojej siostrze) opakowanie śmiesznie powykrzywianych rurek XD. I były ciastka i ciastka i ciastka. Aż się przejadłam. Mój wujek powiedział ze jego pies Rassel nie boi się fajerwerków, ale kiedy zobaczy jakiś worek na śmieci ucieka. A ja nauczyłam się rysować koniki My Little Pony ^^. Nie no normalnie czad! Pozdrawiam Meszka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz